Myślibórz 2005...
Który to raz, za stacją Krzyż, powiedzą Przemyśl, ale Pisz.... I jak tu ufać PKP? Dlatego w tym roku znów pojechaliśmy samochodem. Myślibórz minął bez większych przeżyć. Jak zwykle Daniel G. leczył wtedy gardło, jak zwykle była ładna pogoda. Ale to co nie zwykłe spotkało nas w drodze powrotnej. Otóż odwiedziliśmy Sergiusza i Marka Gordzieja w Środzie Wielkopolskiej. Głównym punktem imprezy było podziwianie kilkudziesięciolitrowego baniaka z wine m. To ukochane dziecko naszych przyjaciół było ustawione na podłodze i za każdym razem, gdy ktoś otwierał drzwi Sergiusz, niby to żartem krzyczał: „Szybko, bo się baniak przeziębi". 
|