home zespół foto przyjaciele opowieści teksty księga gości mp3/video wydawnictwa kontakt linki koncerty

"Nic, z niczego, w niczym
Dzieje się bez końca
Bez istotnych przyczyn
Wszystkiemu się oddać

Uczyć się wszystkiego
Dziwić się cichutko
Że z niczego tyle
I, że nie na krótko"
/Piotr Brymas/


Daniel Gałązka
... jest dzieckiem piosenki poetyckiej. Jak rozmawialiśmy o tym, co mam o Nim napisać powiedział, że on nigdy nie słuchał innego rodzaju muzyki. To niesamowite. Może właśnie dzięki temu czuje tekst, jego rytm i melodię.

Daniel jest kompozytorem większości utworów.  Cechą tych piosenek jest idealna spójność słów z melodią. Poza tym jego melodie są bardzo chwytliwe. Daniel rzadko zagłębia się w jakieś bardziej skomplikowane zawiłości. Często jednak ma genialne pomysły na muzykę, np. "Daj mi czas", "Dobrzy ludzie".

Tekst, jak sam Daniel twierdzi, jest najważniejszy. Melodia nie może mu przeszkadzać. I tak w istocie jest w jego piosenkach. Uzupełniamy się w zespole. Bartek uważa, że najważniejsza jest muzyka,Daniel że słowa. Ja oczywiście sądzę,że najważniejsza jest gitara basowa i właściwie to wszystko.

Daniel Gałązka gra na gitarze od podstawówki. Wypychali go na scenę,ale nie był zbyt chętny. Wspomina, że bardzo tremowały go publiczne wystąpienia. Dziś trudno sobie wyobrazić stremowanego Daniela! Lata obycia na scenie... Jedynie w Myśliborzu (o tym później) odczuwa pewną tremę, ale to specyficzne miejsce. W podstawówce nie dał się więc nigdzie usłyszeć. Jeździł na deskorolce, koniec podstawówki i początek liceum to zabawa z radiem CB, nawiązywanie łączności i wysyłanie potwierdzeń "QSL" z Włochami, Hiszpanami, Anglikami.Myślał, żeby poświęcić się kick boksingowi. Dlatego między innymi czujemy się z Danielem bezpiecznie.

W liceum już się udało. Podstępem, ale zawsze. Nauczycielka kazała się zgłosić do konkursu. Wygrał. Zdobył zaproszenie na imprezę wyższej rangi. Tam także udało się "coś tam" osiągnąć. Daniel sam już za bardzo nie pamięta, tych wygranych imprez w rodzinnym Mińsku i najbliższych Siedlcach było mnóstwo. Pierwszym ważniejszym osiągnięciem był "Plecak" 1996 w Radomsku. Tam spotkał się z Markiem Gordziejem. Choć nie rozmawiali ze sobą, byli tam obaj.To się okazało później, dopiero na następnej imprezie. Ale wracając do Radomska; Danielowi wydawało się, że wypadł tam całkiem nieźle. Słuchał z uwagą werdyktu. W wyróżnieniach- nic. Nagrody: trzecia- nie, druga- nie... Już stracił nadzieję, bo przecież zbyt skromny był by myśleć wtedy o wygranej. A tu się okazało, że jednak. Daniel wygrał Grand Prix. Wykonywał wówczas "Balladę i królu i błaźnie z morałem zaznaczonym wyraźnie" Jonasza Kofty. Za wygrane w tym przeglądzie pieniądze kupił sobie gitarę. Gra na niej do dziś. Piękna, głęboko brzmiąca admira 1000E.

Później poszło już szybko. Daniel połknął bakcyla i jeździł na przeglądy do wielu miejsc. Szczegółowa lista zdobytych nagród tutaj . Zawierał tam różne znajomości. Na następnym po Radomsku przeglądzie, w Nowym Mieście nad Pilicą ("Zamek" 1996) rozmawiał pierwszy raz z Markiem Gordziejem. Wtedy dowiedział się, że jury na wygranym przez Daniela "Plecaku" wybierało między nim a zespołem Marka-"Przez Okno". Na Giełdzie Piosenki Turystycznej i Studenckiej w Szklarskiej Porębie poznał Sergiusza. Wytworzyła się fajna paczka znajomych. Jeździli później razem grać na Jarmark Dominikański,imprez było mnóstwo.

Wówczas Daniel nagrał kasetę. Nagranie sponsorował Marek Skowronek. Daniel zajął się resztą- od kupna kaset do zdjęcia na okładce. Profesjonalne studio nagraniowe było prawdziwym wyzwaniem i czymś wręcz magicznym. To nagranie bardzo wiele Daniela nauczyło. Z dziś możliwych do usłyszenia utworów są tam między innymi "Taką Cię wymyśliłem", "Już jestem spokojny", "Nie jestem poetą"- to piosenka tytułowa.Jest też mnóstwo fajnych piosenek, których już nie gramy- niestety. Przez jakiś czas można było nabyć tę kasetę w tak zwanym "obiegu wewnętrznym" przy okazji licznych imprez gdzie grał Daniel później także z zespołem. Ja dostałem kasetę, by się naumieć kawałków jak byłem jeszcze początkującym w zespole Daniela basistą. Teraz uwielbiam jej słuchać. Jest na niej mnóstwo pięknych utworów,a przede wszystkim jest bardzo pogodna.

Zespół? Nieeee...Daniel był samotnym facetem z gitarą. Lubił jeździć pociągami po różnych miastach,spotykać się ze znajomymi, kosić nagrody. Zespół nie był mu do niczego potrzebny. Na wspomnianej wyżej kasecie grało kilka osób. W jednym utworze flet prosty (Jola Zamolska) i dodatkowy wokal kobiecy (Ilona Grzyb), w paru innych gitarka (Tomasz Kamiński), ale jakże inna od Bartkowego brzmienia... Trudno w to uwierzyć, ale żadnego basu... A wracając. Zespół jakoś nie występował w planach Daniela. Bartek pojawił się nagle, z przypadku. Tak już dalej poszło. Jak były dwie gitary, to się prosiło o bas. Przez jakiś czas grał w zespole gość na puzonie, Grzegorz Rogala wdzięcznie nazywany Puzon (nikt nie wie dlaczego), później ale krótko, wiolonczelista Janek Roszkowski. Z różnych powodów nie zostali dłużej. Później przez dłuższy czas zespół Daniela grał w trzyosobowym składzie - dwie gitary i bas. Cały czas myśleliśmy o perkusiście. Na horyzoncie nie było widać odpowiednich kandydatów. Pojawił się także przypadkiem, ale o tym gdzie indziej (patrz "o Arturze" w opowieściach). Teraz jesteśmy już kompletnym zespołem. Choć nostalgia za zielonymi latami spędzonymi w pociągu w czasie podróży na koncerty czasem dokucza, dziś Daniel raczej nie narzekał na swój wybór. Daniel Gałązka z Zespołem to więcej możliwości. Ciekawe brzmienia, kreatywni muzycy (tak Panowie, to o nas).Poza tym co cztery głowy to nie jedna.

Jak już wspomniałem wyżej, bohater tej bajki poza śpiewaniem gra na gitarze klasycznej. Ta gitara to rytm, żadnych solówek. Jego granie w pełni odzwierciedla danielowy pogląd na muzykę- najważniejszy tekst. Lecz Daniel świetnym muzykiem jest. W Mińsku promuje młode talenty i czasem przygrywa im na różnych przeglądach. Wielokrotnie był nagradzany jako najlepszy muzyk akompaniujący.

Daniel od kilku lat jest szczęśliwym małżonkiem swej szczęśliwej żony. W 2003 roku stał się szczęśliwym ojcem szczęśliwej do granic wyobrażenia Zuzi, a w marcu 2006 pojawiła się jeszcze jedna szczęśliwa Gałązka (a  właściwie Gałąź) - Maciuś. Życie rodzinne Daniela to wzór, coś, co każdy z nas chciałby osiągnąć. To coś, co bardzo podziwiamy, szanujemy. Cieszymy się, że możemy to obserwować, bo to nadzieja na to, że tak może być. Renia- małżonka to pierwszy recenzent. Zawsze wypowiada się na temat nowych kompozycji. Są to sądy, do których Daniel przywiązuje największą wagę. Renia jest osobą bardzo ciepłą i wyrozumiałą. Są ze sobą od 1993 roku, wszystkie utwory powstały w czasie, kiedy są razem. Rodzina daje Danielowi dużo spokoju. Zuzia- córka to oczko w głowie tatusia. A jaka podobna...

Daniel interesuje się fotografią cyfrową. Zna się na tym rewelacyjnie. Zdjęcia robione przez niego możecie obejrzeć tu gdzieś w okolicy. Bardzo żałujemy, że nie może zostać naczelnym fotografem naszej drużyny... ale cóż, w końcu frontman musi być na zdjęciach. Drugą pasją są podróże. Tym zaraziła naszego śpiewaka szanowna małżonka. Mają za sobą wiele wspaniałych wypraw. Poza tym Daniel Gałązka bez zespołu czas spędza na czytaniu bajek. Lubi także opowiadania takich autorów jak Jose Luis Martin Descalzo, czy Brian Cavanaugh.

Daniel skończył pedagogikę na Papieskim Wydziale Teologicznym. Jest katechetą w kilku mińskich szkołach. Czasami śmieje się, że sam dla siebie głosi rekolekcje. To jest dla niego bardzo ważne. To piękne, kiedy w pracy można mówić o tym co fascynuje i co jest w życiu naprawdę istotne.

2006 © DGzz :: wykonanie ::