*** (WIE PAN) sł. Piotr Brymas Wie pan Ja tak długo Utrzymuję się przy życiu Przepaść Wciąż udaje mi się przekroczyć i wyczuć Czekam I to daje Obietnicę braku nudy Rzeka też tak płynie kiedy rwie, mijając skróty
Przekaz Mój, pan nazwie Odkrywaniem dziury w całym Wie pan Ja na życie Właśnie, po to się pisałem Gdzie tam Mi do dużych Filozofii papierkowych Nietakt? Potraktować Życie jakby było z głowy
Bieda Nawet miła Byle ktoś masował skronie Nie da Człowiek jej się Kiedy czyjeś czuje dłonie Sprzedam Chyba wszystko Proszę pana, oprócz siebie Heban Kiedy myślę O postawie, nie o drzewie
Wie pan Dobrze było Spotkać pana ten raz w życiu Niechaj Ta rozmowa Też zostanie, w nas niby cud
|